Na nás, tedy fanoušky tvorby českých raperů, zbyla tak povinnost podporovat své oblíbence, poslouchat jejich muziku, a zároveň i porovnat, kdo z nich letos vydal ten nejlepší. Níže máš proto možnost si přečíst našich TOP 10 alb roku 2020, jimž jsme se letos, nutno podotknout, pořádně věnovali. Doporučeno. 10
Kali x FLVWLXSS - V8T (2018) Download Cały Album mp3 - Pobierz Chomikuj Kali x FLVWLXSS - V8T (2018) | Download Free peb CD Tracklist 1. Intro 2. 30 KMH 3.
Record of the Year. “I Like It” — Cardi B, Bad Bunny and J Balvin. “The Joke” — Brandi Carlile. “This Is America” — Childish Gambino *WINNER. “God’s Plan” — Drake
Drake takes home Best Rap Song at the 61st GRAMMY Awards. Jennifer Velez. | GRAMMYs / Feb 10, 2019 - 11:57 pm. Drake won Best Rap Song for "God's Plan" along with Daveon Jackson, Brock Korsan, Ron LaTour, Matthew Samuels and Noah Shebib at the 61st GRAMMY Awards. Fellow nominees included" "King's Dead" by Kendrick Duckworth, Samuel Gloade
Released: August 31, 2018. "Stoopid". Released: October 5, 2018. Dummy Boy is the debut studio album by American rapper 6ix9ine. It was released on November 27, 2018, but was originally scheduled to be released four days earlier. It follows his debut mixtape, Day69, released earlier in 2018. [6]
Best-selling albums of 2019. The best-selling album released in 2019 is WHEN WE ALL FALL ASLEEP, WHERE DO WE GO? by BILLIE EILISH which sold 7,256,516 copies. Open to select another chart: by year, by decade or all time. 1.
. PRO8L3M, Sokół, a może Kaz Bałagane? Po trzech miesiącach kończymy nasz cykl płytowo - singlowych podsumowań mijającej już dekady. Kończymy oczywiście tym najciekawszym, bo dotyczącym krajowych już tradycyjnie uwzględniliśmy w nim przede wszystkim rzeczy rapowe, sięgając też po pop i elektronikę. Zanim przejdziemy do zestawienia - sprawdźcie koniecznie poprzednie podsumowania:100. Eripe & Quebonafide - Płyta roku99. Młody Dzban - Życie na parkingu EP98. Kamp! - Kamp!97. Parias - Parias96. Bedoes - Aby śmierć miała znaczenie95. HuczuHucz - Po tej stronie raju94. Słoń/Mikser - Demonologia93. Quebonafide - Ezoteryka92. Gedz - Bohema91. Gruby Mielzky / patr00 - Miejski patrol90. Catz N' Dogz - Escape from ZOO89. Brodka - Granda88. Medium - Teoria równoległych wszechświatów87. Żabson - To ziomal86. donGURALesko - Magnum Ignotum: Preludium85. Rap Addix - Nie uciekniesz EP84. Guzior - Evil Twin83. Coals - Klan EP82. Hatti Vatti - Szum81. The Returners - Nowa stara szkoła80. Igor Boxx - Breslau79. Empire Music Studio & Matheo - Empire Force One78. Kaz Bałagane & Belmondo - Sos, ciuchy i borciuchy77. Szpaku - Atypowy76. Guzior - Evil_Things75. - Podróż zwana życiem74. PRO8L3M - Widmo73. Taco Hemingway - Szprycer72. Małpa - Mówi71. Laikike1 & Młodzik - Milczmen Screamdustry70. Hades - Czasoprzestrzeń69. schafter - hors d'oeuvre68. Zamilska - Untune67. Rosalie. - Flashback66. Kaz Bałagane - Książę nieporządek65. Sokół i Marysia Starosta - Czysta brudna prawda64. Jimson - Ucieczka z wesołego miasteczka63. Brodka - Clashes62. Kękę - Takie rzeczy61. Koza - Mystery dungeon60. Alcomindz - Wódka, kurwy i sianokosy59. Wini - Bóg jest miłością58. Rogal DDL - Dziwki, dragi, lasery57. MOBBYN - MOBBYN56. Paluch - Ostatni krzyk osiedla55. Borixon - Mołotow54. donGURALesko - Projekt jeden z życia moment53. Rogal DDL - Nielegal 2015/2016/201752. Kękę - Trzecie rzeczy51. NIWEA - 01W tej dekadzie dziwnie plotły się losy raperów, którzy choć robili spore kariery w latach 90., to potem musieli na nowo walczyć o swoją pozycję scenową. Najbardziej medialnym przykładem jest oczywiście ogromny comeback Borixona, ale warto pamiętać, że spektakularny był również powrót Spinache'a. Członek owianego już legendą Thinkadelic wydał drugie właściwe solo po ponad 11 latach, które minęły od Za wcześnie, i z miejsca objawił się kolejny raz jako twórca nietuzinkowy. Choć jego flow nie porywało (a niekiedy wręcz denerwowało kaznodziejską manierą), sam koncept albumu i sposób jego realizacji robił i nadal robi wrażenie. Można zaryzykować twierdzenie, że ostatnie 10 lat nie przyniosło drugiego tak eleganckiego, muzycznie kojącego i wersowo dojrzałego materiału, który nie byłby ładnie brzmiącą wydmuszką. Krzysiek NowakOsieroceni przez Ptaki nie musieli długo czekać - zarówno Bartosz Kruczyński, jak i Jaromir Kamiński działają dalej, z równie udanym skutkiem. Ostatni dzień lata, nagrany przez tego pierwszego pod pseudonimem Pejzaż, poszedł w kilka nieoczekiwanych stron, choć oczywiście pobrzmiewały w nim ptasie echa. Dramatyczna Ucieczka, czy wybitnie taneczny Z Drugiej Strony Światła to najlepsze, co polska muzyka samplowana ma do zaoferowania. W 2020 roku ma ukazać się drugi album Pejzażu, eksplorujący lata dziewięćdziesiąte. Czekamy! Paweł KlimczakTo ważna płyta. Szczerze i bez zbędnej martyrologii, niepotrzebnej dumy czy przejaskrawiania opowiada o trudnych czasach transformacji ustrojowej. Ale mądre teksty to trochę za mało, żeby wejść do klasyki naszej dekady. Tym, co awansowało Chudego chłopaka do tego statusu, jest symbiotyczna współpraca na linii raper-producent. Magiera i Kali grają tutaj jak jeden dobrze nastrojony instrument, wzajemnie rozumiejąc swoje potrzeby. Są momenty, kiedy klasyczne brzmienie jest najbardziej adekwatne i ta płyta to jeden z nich. Paweł KlimczakNa tym materiale można było się łatwo wyłożyć; co to za sztuka polecieć do kilkunastu krajów i nagrać inspirowany nimi album. Quebonafide nie poszedł na taką łatwiznę - poza oczywistymi nawiązaniami kulturowymi Egzotyka świetnie miesza klasyczny sampling z ultranowoczesnymi, autotune’owymi klimatami, tekstowo zestawia ze sobą antykapitalistyczny przelot i ekonomię polityczną z fascynacjami highclassową modą, a do tego okazała się hitem o gargantuicznych wręcz rozmiarach; do dziś Kuba pchnął 150 tysięcy egzemplarzy tego wydawnictwa, robiąc z tego najpopularniejszy rap krążek dekady. Gdyby pod koniec 2009 ktoś powiedział nam, że najbliższą dziesięciolatkę zdominuje tak zwariowana płyta, nie uwierzylibyśmy. Jacek SobczyńskiTo była dla niego dziwna dekada: naznaczona zmaganiami z problemami zdrowotnymi, gigantycznym komercyjnym sukcesem, ale i wahaniami formy; miał w ostatnich latach propozycje i bardzo dobre, i kompletnie nieudane. Tylko dla dorosłych to ten pierwszy rzut. Ostrowski pokazał tu, że najlepiej od zawsze czuł się w kreowaniu osobnej, trochę dusznej rzeczywistości, której elementy znajdziemy chociażby na chyba jego najlepszym jak dotąd albumie Jazz w wolnych chwilach. Słucha się tego jak soundtracku do zaginionego kryminału z silnie krajowym rysem, klimatycznym, ale i przerażającym: trochę porucznik Borewicz, trochę pościg za Leszkiem Pękalskim. Jacek SobczyńskiSzeroko rozumiane hip-hopowe środowisko JWP odcisnęło piętno na rapie mijającej dekady. Jak mocne, możemy przekonać się, słuchając choćby mniejszej lub większej awangdardy w wykonaniu HEWRY, MOBBYN i Jetlagz, ale nie wolno zapominać o bardziej klasycznym i zbyt mało docenianym wpływologicznie Sequelu – pierwszym pełnoprawnym wspólnym albumie JWP i BC, czyli składów, których punktem wspólnym był Ero. Wypuszczony w 2015 roku materiał pokazał, że i w tym dziesięcioleciu, w przededniu ostatecznej zmiany pokoleniowej, jest miejsce na barwne kolektywy raperów stawiających przede wszystkim na linie i stilo, a warszawscy klasycy nie muszą pozostać (z małymi wyjątkami) królami gościnek u kumpli. Po tym krążku wszystko zaczęło się wydawniczo, dla kilku ważnych osób, na nowo. Krzysiek NowakOd Filmu po Uciułanego Giecika - w polskim rapie nie brakuje mniej lub bardziej udanych hymnów stronę zawijania bletek i nabijania rur. Włodi już od jakiegoś czasu jest wokalnym reprezentantem rodzimego stonerstwa, ale daleko mu do głupkowatego luzu Wiz Khalify. Na Wszystko z dymem Maria jest towarzyszką rapera i rzeczywistości, której doświadcza. Pozwala mu się zatrzymać, spojrzeć na świat z dystansem i inaczej go opisać. Mimo bitu od Evidence’a i dwóch produkcji The Returners, najlepiej prezentują się podkłady DJ-a B, które nadały specyficznego charakteru tej płycie. Paweł KlimczakRapowy Charles Bukowski? Krzewiciel g-funkowych brzmień nad Wisłą? Naah, to już było. Kandydaci na szaleńców to stylistycznie ten Mes, jaki przewijał się przez całą dekadę: nieustannie poszukujący, skaczący pomiędzy bardzo oddalonymi od siebie estetykami (tylko na tej płycie obok siebie znajdują się oparte na drum’n’bassie Zanim znajdziemy i kalifornijskim punku Zegar tyka) i wyczyniający z językiem polskim prawdziwe cuda. Tak, jest to lot bardzo osobny i antykomercyjny; mógł przecież Piotrek nagrywać co rok nowe Szukam tego hajsu i wszyscy byliby zadowoleni. Ale on miał apetyt na nieco inne bodźce. Jacek SobczyńskiGdy za 50 lat ktoś usiądzie do opisania dziejów polskiego rapu, Otsochodzi dostanie w niej kilkanaście stron. Bez cienia ironii – 2016 i 2017 w jego wykonaniu to materiał na kasowy film, bo to przecież historia zdrady, która nie znajduje punktu odniesienia w rodzimych rymach i bitach. Po hitowym, mega klasycznym Slamie, przekonującym, że Młodemu Janowi nie w głowie płynięcie z niuskulowym nurtem, pojawił się tytułowy singiel z kolejnego albumu, a serca fanów staroszkolnego grania zostały raz na zawsze złamane. Z perspektywy czasu Nowy kolor należy, mimo paru przebojów i platyny, uznać za materiał rozbiegowy – zburzył jednak porządek, więc nie mógł się tu nie znaleźć. Krzysiek NowakGdyby spojrzeć na chłodno, przez pryzmat skilla, ambicji i zaangażowania, w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku nie było w polskim undergroundzie faceta, który bardziej zasługiwał na kontrakt płytowy w mainstreamie niż VNM. Szczęśliwie dla całej sceny udało mu się po wręcz taśmowym wypuszczaniu krążków osiągnąć cel, który w czasach zabetonowanego głównego nurtu wydawał się ledwie mirażem. Ukoronowaniem dealu z Prosto było właśnie De Nekst Best – legalny solowy debiut, wsparty ksywami największych ówcześnie raperów w grze i bitami stanowiącymi znakomite pole do popisu, jeśli chodzi o sposób składania wersów i nagrywania bangerów. To był znak-sygnał: jeśli masz odpowiedni mental, to możesz dojść do naprawdę dużych rzeczy, mimo niesprzyjających okoliczności. Fun factem pozostaje to, że na początku dekady pokazali to dwaj goście o nazwisku Lewandowski. Krzysiek NowakJak tylko w kalendarz kopnął Józef Stalin, Polska Szkoła Jazzu zaczęła pisać swoją chwalebną historię. Do tego dziedzictwa nawiązuje obecnie właśnie ekipa Electro-Acoustic Beat Sessions. Po płycie Repetitions w hołdzie Krzysztofowi Komedzie zwrócili na siebie uwagę całego świata, wygrali plebiscyt na album roku Gazety Magnetofonowej, a Marek Pędziwiatr zdobył nominację do Paszportu Polityki. Slavic Spirits to jednak jeszcze mocniejsze uderzenie; jazzowa wariacja na temat słowiańskiej mitologii i niejako epilog do książki Niesamowita Słowiańszczyzna: fantazmaty literatury Marii Janion. W biznesie popularne jest hasło myśl globalnie - działaj lokalnie, ale EABS pokazali tym krążkiem, że można osiągnąć sukces, robiąc całkiem na odwrót. Marek FallHad Hades od zawsze zdradzał największy potencjał z całej (poniekąd słusznie) zapomnianej HiFi Bandy. Mocny głos, metodyczne flow i nie tak jałowe poszukiwania mitycznego przekazu, jak mogłoby się zdawać - ten raper zasługuje na uwagę nawet dzisiaj (zresztą wydał niedawny bardzo udaną nową płytę). Mocną stroną Nowe dobro to zło jest też produkcja - mało kto tak udanie eksploruje klasyczne stylistyki, jak Galus. Paweł Klimczak- Po Gambicie królewskim zaczął się dla PRO8L3M-u czas wydziwiania, czyli szukania zaskakujących rozwiązań formalnych i intelektualnych, które pomogłyby wznieść hardkorowy, post-Skandalowy rap na jeszcze wyższy poziom. Teraz przyszedł czas na powrót do korzeni, czyli pełnokrwisty mixtape, pełen szemranych interesów, uzależnień, hazardu i seksu – pisaliśmy, kiedy Ground Zero Mixtape po raz pierwszy trafiło w nasze ręce. Ten materiał to jednak nie tylko archiwum polskiego rave’u i mokry sen Patryka Vegi, ale też lekcja ulicznego egzystencjalizmu, symbolizowanego przez parafrazę monologu Choose Life z Trainspotting w Sick Boy. No i jeszcze Flary! Sami mamy ochotę je odpalić, kiedy wracamy do Ground Zero Mixtape. Marek FallReprezentant U Know Me Records dokonał udanego transferu z krainy trueschoolu w stronę rozmarzonej elektroniki o nowoczesnym i przebojowym sznycie. Na naszej liście jest wielu artystów, którzy wciąż ewoluowali i Kixnare nie jest tu wyjątkiem. Red słucha się jak kapsuły czasu z bardziej niewinnych czasów muzyki elektronicznej, która wtedy odkrywała melodyjny potencjał R&B i zaczynała flirtować z trapem. Mimo, że Kix ma na koncie lepsze produkcje, to o Red warto pamiętać jako o nad wyraz udanej realizacji pewnej formuły i pamiątce po prostszych czasach. Paweł KlimczakNie powinna dziwić konsekwencja, z jaką co bardziej trueschoolowi fani rapu odrzucają kolejne propozycje od Kaza Bałagane - autor Radia Gruz to bowiem stricte bohater naszych czasów; chanów, darknetu i Uczuciopedii, tworzący dziwaczny metajęzyk, lawirujący pomiędzy czystym, niczym nieskalanym prostolstwem a intelektualnym lotem. I taki też jest ten materiał, będący legitymacją stylu Kaza. Można go nie lubić, jeszcze częściej można go nie zrozumieć. Ale jak raz chwyci, to trudno się uwolnić. W końcu, jak nawija sam zainteresowany, wymyśliłem język, którym gadasz z kolegami. Jacek Sobczyński- To nie idzie po złoto, nie po platynę. To idzie po ciebie – wykrzykuje z czeluści piekielnych Rogal DDL na najdziwniejszej rapowej płycie, jaka kiedykolwiek ukazała się u nas w oficjalnym obiegu. O ile AntY to w ogóle jeszcze rapowa płyta. Zamaskowany performer leci tutaj strumieniem świadomości pod piwniczną sieczkę stworzoną w oparciu o szemrane tutoriale, a granice gatunku zostają nie tyle przekroczone, co sforsowane taranem. To nowy Finneganów tren, tylko że rapowy. To nowe Metal Machine Music; nowy brutalizm czasów mefedronu. Marek FallCzy za mikrofonem, czy w producenckim kokpicie, Gedz to czarny koń rodzimej sceny. Pomysłowy bez zbytnich przestrzałów, emocjonalny poza granicą zakłopotania, zaangażowany i pracowity, ale z umiarem i selekcją materiału. 247365 to kolejny krok na drodze ciągłej ewolucji rapera, postęp praktycznie w każdym wymiarze. Nie brakowało dużo bardziej wyhajpowanych postaci i projektów, ale nie będzie kłamstwem mówić, że ta dekada należała do Gedziuli. Paweł KlimczakW poszukiwaniu najważniejszych materiałów, jakie pojawiły się pod szyldem Aptaun Records, trzeba udać się w podróż na wschód, a dokładniej do Siemiatycz. 10. miejsce na OLiS-ie, do którego dotarło jego drugie solo, jest mylące. Te-Tris tak wtedy, jak i dziś trzeba uznać za wzór MC – już od czasu pierwszych nagrywek był stylowym i inteligentnym raperem oraz błyskotliwym freestyle'owcem, zresztą jednym z największych w historii kraju. Lot 2011, wypuszczony chwilę po 30. urodzinach, ujawnił cały potencjał drzemiący nie tylko w samym gospodarzu, ale też formule rapowego mainstreamu nad Wisłą. To niesłusznie pomijany, zjawiskowy krążek, ze znakomicie przekminionymi, komunikatywnymi, autobiograficznymi linijkami oraz produkcją, która brzmiała inaczej niż wszystko, co do tej pory mógł zaoferować rodzimy rap. Mówienie o podkładach to gruba nieścisłość; to były wielogatunkowe kompozycje muzyczne spod ręki kumatego producenta wykonawczego, hipnotyzująco żywe i porażająco wręcz bogate, acz bez grama artystowskiego zadęcia. Perła gatunku. Krzysiek NowakJest wiele sposobów na robienie rapu, ale tylko jeden na robienie Toskanii w Polsce. Ten sposób nosi nazwę TUZZA i w doskonały sposób krzyżuje fascynację Travisem Scottem, kodeinowymi bitami i włoską stylówką. Fino Alla Fine to album przemyślany, kuriozalny, fascynujący, irytujący, uzależniający i zagadkowy - w zależności od naszego nastroju. Ricci i Benito wykreowali świat działający na jasnych zasadach sjesty, oświetlony brzydkim światłem polskich latarni i pachnący włoskimi przysmakami. Paweł KlimczakBrzmienie Mikołaja Bugajaka jest najbardziej charakterystycznym w historii polskiego rapu. Pech jednak chciał, że wspomniany producent był twórcą z gatunku tych projektowych, więc nie rozdawał swoich bitów na prawo i lewo na zasadzie gościnek, a do tego z czasem praktycznie zakończył swoje kontakty z hip-hopem, idąc w bardziej eksperymentalne opcje muzyczne. Wspólny materiał z Hatti Vattim, stworzony we współpracy z raperami, był więc czymś na zasadzie jedynego w swoim rodzaju prezentu dla gatunku. Niespodzianka wyszła więcej niż dobrze; duszne, klaustrofobiczne inspiracje Bugajaka współgrały jak należy z elektroniczną otwartością HV, a nawijacze nie zdławili kompozycji szermierką słowną, stawiając na minimalizm i emanację światopoglądu. Opcja dla koneserów. Krzysiek NowakPoczątek dekady nie był najszczęśliwszym czasem dla polskiego rapu, aczkolwiek miał swoje momenty, o czym dowiecie się choćby z pierwszej dziesiątki naszego zestawienia. Jednym z najważniejszych prądów tego okresu był tzw. smutny rap, w którym nawijacze przewracali swoje ciała na lewą stronę i raczyli słuchaczy często płytkimi, klikogennymi opowieściami o własnych rozterkach wewnętrznych. W 2012 ci, którzy chcieli robić łzy na prostych diagnozach, dostali dwa ciosy na wątrobę – zaczął Bisz, poprawił Zeus. Ten drugi puścił w świat czwarte solo, nad którym czuwał i produkcyjnie, i rapowo. Tak oto bez żadnych gości stworzył najbardziej przejmującą opowieść o początku i końcu miłości, popartą angażującymi bitami, warsztatem na majku i wersami tak uniwersalnymi i przemyślanymi, że aż działającymi czysto fizycznie. Hipotermia to ledwie wierzchołek góry lodowej, z którą ciemniejsza strona człowieka chce pójść na czołówkę. Krzysiek NowakWitajcie w naszej bajce… a właściwie w bajce Piernikowskiego i 1988, którzy na potrzeby tego projektu stworzyli synoski wokabularz i kompletną mitologię, opierającą się na duchologicznym realizmie magicznym i tęsknocie za sztuką marginesu początków polskiego hip-hopu. Te depesze z blokowisk, które nigdy nie istniały – odczytane z charakterystycznym retarded flow – skrajnie spolaryzowały odbiorców, a równocześnie zbratały bywalców Galerii Foksal z uczestnikami Polish Hip Hop Festival. Komu jeszcze udała się taka sztuka? Marek FallIle więcej można wycisnąć z formuły raper-producent? 1985 to sto procent Rasmentalismu w Rasmentalismie; emblematyczne dla Rasa opowieści o prostych rzeczach, ale ujęte w niezbyt prostą formę i specjalności zakładu Menta, który trzyma rękę na klubowym pulsie, nie zapominając przy tym o tych korzennych brzmieniach, które zbudowały mu muzyczną wrażliwość. Nierównym Wyszli coś zjeść duet nie sięgnął poprzeczki, jaką zawiesił na rewelacyjnym debiucie (o którym jeszcze w tym zestawieniu opowiemy). Ale już 1985 nieomal ją strąciło. No co, nie od dzisiaj wiadomo, że to dobry rocznik. Jacek SobczyńskiLato w Ghettcie co chwilę wybucha kreatywnością. Interesująca produkcja, rozszarpywana co chwilę przez ostre kły 808 z jednej strony, z drugiej wygładzana przez klasyczne sample, to największy atut krążka. Ale i plejada głosów udzielających się na płycie nie odstaje za mocno od bitów - pod względem flow (a nawet śpiewania), koncepcji tekstów i tematycznych gierek jest to jeden z najbardziej odświeżających albumów dekady. Całość lśni lekkim błyskiem ironii, co tylko zwiększa atrakcyjność propozycji. Paweł KlimczakStworzenie duetu raperskiego, który byłby dobrze dobrany pod względem potencjału obu MC's, to sztuka. Stworzenie duetu raperskiego, w którym obaj nawijacze byliby nie tylko dobrze dobrani, ale też napędzali się wzajemnie i umieli ramię w ramię wyciągać wnioski z własnej twórczości, by ją zmieniać – to już rzecz, którą można przyrównać do Yeti lub potwora z Loch Ness. Dwa Sławy są ewenementem w skali kraju, o czym zaświadczają choćby ozłoceni Ludzie Sztosy. Astkowi i Radosnemu udało się nagrać satyryczny krążek, który kpił ze wszystkich małoletnich swaggerów, ale to kpienie nie było przykrywką dla braku umiejętności czy niezrozumienia nadchodzącej pokoleniowej wolty. To jedna z tych płyt, gdzie wszystko zagrało perfekcyjnie: żart jest ostry jak maczeta, światopoglądy są ustabilizowane, nawijki wysokooktanowe, a każdy kawałek przez swą hitowość mógłby zostać singlem. Walec, nie album. Krzysiek NowakTo nie jest zły album – to album zbyt wykalkulowany. Czuć, że obaj po prostu do siebie nie pasują, że płyta była nagrana z nastawieniem na szybki sukces, zresztą słuchając Somy ma się wrażenie, że tu wszystko było robione pod deadline. Taco starał się dopasować do Quebo, Quebo do Taco. Wyszło zachowawczo i… popowo, dlatego warto oceniać tę płytę właśnie przez pryzmat materiału pop - pisaliśmy chwilę po premierze SOMA mg. I… bijemy się w pierś, bo to wydawnictwo tylko zyskuje z czasem. Ale tak to już jest z pierwiosnkami zmian; z początku nie docenisz rewolucji. Na poziomie czysto muzycznym SOMA świetnie konstytuuje dominującą dziś w głównym nurcie pop-rapową formułę - to są po prostu bardzo dobrze napisane piosenki. Do tego teraz, gdy raperzy wyprzedają Narodowy i sterują rzędami dusz jak nigdy wcześniej, te wersy o samotności na szczycie brzmią jeszcze mocniej niż może to się wydawać. Płyta - znak czasów. Jacek SobczyńskiNie ma chyba obecnie bardziej wyszydzanej dziedziny związanej z polskim rapem niż freestyle. Tylko co z tego, skoro właśnie starcia na mikrofonie stały się mitem założycielskim jednej z najbardziej piorunujących karier w dziejach rodzimej realizacji gatunku? I to w dwójnasób; Quebo najpierw objechał kraj, by na żywca postrzelać do oponentów, po czym wydał mixtape, który jest bodaj najbardziej wolnostylowym materiałem w historii. Siłą Eklektyki jest bowiem nie tylko jej niewątpliwa bangerowość, ale też (a może przede wszystkim) podejście wyniesione z bitew, które objawia się w pewnej doraźności, szybkiej czutce skojarzeniowej i jechaniu kolejnych barsów sumiennym, zazwyczaj mało sztukateryjnym flow. To wystarczyło, by scena – inaczej niż przy projekcie Yochimu – zwróciła na niego uwagę, a resztę historii dobrze znacie. Krzysiek NowakNie ma co się zanadto rozwodzić: najważniejszy przedstawiciel głównego nurtu tej dekady, człowiek, który nie wymyślił na nowo polskiego popu, za to wymyślił, jak na nowo dotrzeć z nim do ludzi. Niegłupie teksty, wybitne ucho i bezpretensjonalna charyzma wystarczyły, żeby Dawid Podsiadło stał się najpopularniejszym polskim artystą od… Sami nie wiemy, Republiki? Wczesnego Lady Pank? Historia działa się na naszych oczach: w 2011 Podsiadło odpadł w eliminacjach X-Factora, w 2019 wyprzedał Stadion Narodowy. O tej karierze kiedyś powstanie film. Jacek SobczyńskiEcha złotych czasów polskiej piosenki i estrady przeszywają nasze zestawienie z wielu stron - od Art Brut PRO8L3M-u po Przelot Ptaków i Pejzaż. Zapis wspólnych koncertów Mitch And Mitch ze Zbigniewem Wodeckim i Orkiestrą Polskiego Radia to w jakimś sensie synteza wszystkiego, za co wracamy do polskich nagrań z lat siedemdziesiątych. Potężny skład wykonujący debiutancki krążek Wodeckiego emituje niesamowitą ilość emocji, mimo dość odprężającego, by nie powiedzieć koktajlowego, charakteru kompozycji. Paweł KlimczakPolsko-polska wojna pomiędzy trueschoolem i newschoolem była bardzo zażarta, o czym wie każdy, kto jeszcze kilka lat temu odwiedzał pewne znane forum dotyczące rapu. Siłą rzeczy protoplaści nowego porządku szarżowali w swoich kawałkach, starsi słuchacze jęczeli, że w dawnym podziemiu takie wynalazki by nie przeszły, a jedni i drudzy przerzucali się mniej lub bardziej wymyślnymi inwektywami. Za oficjalny statement szkoły z przedrostkiem niu- należy uznać właśnie ten mixtape. Rzecz bez precedensu – pojawił się na nim przekrój nadwiślańskiego środowiska rapowego, który w innych okolicznościach, bez potrzeby chwili, nie mógłby zaistnieć. Mieliśmy tu bowiem przelot od Tedego, przez Solara i Białasa, aż do Beeresa, Kościeya, TrooMa czy... Kidda. Nie jest to najbardziej udany projekt w historii rymów i bitów, ale za to jaki ważny! Krzysiek NowakDroga Palucha na szczyt polskiej rap gry jest fascynująca. Na długo przed wizytą młodszego pokolenia na Wixapolu sięgał po szybkie bity, z podobnym entuzjazmem patrzył w stronę trapowych nowinek. Czerwony dywan to efekt konsekwentnej pracy, ale i studnia trafnych, choć miejscami nazbyt surowych obserwacji. Dystans do celebryckiej kultury i narcyzmu współczesności, doskonała produkcja, zaskakująco solidni goście - ten album to szczytowe osiągnięcie Palucha i dowód na to, że proste może być piękne. Paweł KlimczakMożna się pięknie różnić podczas tworzenia zestawienia na temat najbardziej przegapionych krążków w polskim mainstreamie tej dekady, ale nie ma żadnej wątpliwości – jeśli ktoś nie umieści Własnego Zdania przynajmniej w pierwszej dziesiątce, to trzeba jak najszybciej skończyć z nim dyskusję, żeby nie marnować czasu. Kolejny wjazd Wuzeta do naszego rapu był otwarciem okna w zatęchłym pokoju, bo facet był i nadal jest jedyny w swoim rodzaju. Wiadomo, jego ważność zawsze będzie postrzegać się przez pryzmat twórczej zajawki na brytyjskie brzmienia, zrealizowanej za pomocą talentu polskich producentów, ale to przecież nie wszystko. Autor Własnego Zdania łączy w sobie autentyczne zainteresowanie UK soundem, odwagę w igraniu z rytmiką i bezczelność na mikrofonie, pozwalającą mu kłaść nieskomplikowane barsy z takim ogniem i przekonaniem o własnej racji, że nie da się temu nie przyklasnąć. Lepszy kozak. Krzysiek NowakKonsekwencja i pracowitość Tedeusza są godne pochwały, selekcja materiału - a raczej jej brak - już niekoniecznie. Na szczęście Elliminati wyróżnia się na plus w zalewie wydawnictw rapera, który w trakcie tej dekady wydał 10 (!) płyt. Sir Michu zabrał do roboty torbę pełną różnych narzędzi, niektóre hołdowały trueschoolowi, inne syntetycznej szkole zza Oceanu. Za mikrofonem stanął skupiony i pełen lirycznych diamentów TDF. Nic dziwnego, że Elliminati to najlepsza płyta rapera, jaką wydał podczas tej dekady. Paweł KlimczakJak odnotowali niedawno spostrzegawczy kronikarze popkultury, nastąpił w realu dzień, w którym rozpoczynała się akcja Blade Runnera. Gdyby Ridley Scott w latach osiemdziesiątych nakręcił potem jeszcze adaptację kawałka Życie Warszawy Hemp Gru to wyszłoby mu coś takiego, jak oficjalny debiut PRO8L3M-u. Poprzeczka po Art Brut była zawieszona niebotycznie wysoko? Oskar i Steez poradzili sobie z presją oczekiwań, zamieniając retro na retrofuturyzm i robiąc sobie dystopiczną superprodukcję z ulicznego rapu. Chcieliście to macie! Marek Fall- Na Lepiej nie pytać polskie realia, te które znamy ze Skandalu Molesty czy filmów Marka Koterskiego, krzyżują się z potężnymi, samplowanymi beatami jak ze złotych czasów Motor City. Numery Bonsona i Soulpete'a mają taką moc, że jeśli polecą na osiedlu z samochodu albo balkonu, ziomeczki powinny ściągać nakrycia głowy i kłaść rękę na sercu – pisałem w recenzji, która ukazała się na łamach Onetu kilka dni przed premierą tego materiału. Lepiej nie pytać to sto procent rapu w rapie, dramatyczne pocztówki z rzeczywistości sąsiadujące z sowizdrzalskimi wersami i bezczelne tour de force Bonsona i Soulpete’a. Oni mogą być już dzisiaj w zupełnie innym miejscu, ale ten nielegal z 2015 roku zawsze będzie stanowić ich klejnot w koronie. Marek FallLuz to drugie imię Knapa, ale luz nie tożsamy z ignorancją. Pełnoprawny debiut rapera, Lecę, chwila, spadam, to nie tylko definicja grillowego chilloutu, ale przede wszystkim inteligentne i samoświadome teksty, dostarczone charakterystycznym flow na różnorodnych podkładach autorstwa czołówki producenckiej sceny. Zresztą sprowadzanie Knapa do rangi tylko luźnego rapera jest nieuczciwe wobec jego potencjału - wystarczy posłuchać Mhm, żeby dojrzeć w nim kogoś dużo ciekawszego. Jeden z najbardziej udanych debiutów dekady. Paweł KlimczakPisaliśmy już o tym, ale nie ma rapera, który tak mocno dzieliłby redakcję newonce, jak robi to Bisz. Od njednego z najważniejszych tekściarzy na scenie po przypałowego emo z niezdrową skłonnością do cringe’u - no nie możemy się co do niego zgodzić. I tak też było z tą płytą. Tak, Bisz ma czasem skłonność do popłynięcia w o jedną metaforę za daleko. Ale też nie było dotąd na polskiej scenie faceta, który sam jeden potrafiłby wypowiedzieć się zbiorczym głosem wszystkich tych intelektualnych słuchaczy rapu z problemami, emocjonalnych sierot po starym Eminemie i Requiem dla snu. A Bisz wyszedł do nich z sercem i bebechami na dłoni. Nie wiemy, kto jest polskim A$AP Rockym - wiemy za to, kto jest polskim Aesop Rockiem. Jacek SobczyńskiOd tego wszystko się zaczęło. C30-C39 było jednym z pierwszych polskich wydawnictw, które tak dobrze przecięły ze sobą nowoczesny, trapowy sznyt, elektronikę i brud boom-bapowej ulicy końca lat 90. To tu hartowała się stal beatów Steeza, to tutaj Oskar po raz pierwszy jako osobny, pełnoprawny głos ładnie przedstawił się tutaj słuchaczom przed milionami słuchaczy. Reszta jest historią - historią jednego z najważniejszych zjawisk polskiej muzyki ostatniej dekady, bez podziału na kategorie. Jacek SobczyńskiZero zaskoczeń - Łona był na szczytach podobnych zestawień, podsumowujących poprzednią dekadę, jest i teraz. Tyle że szczecinianin coraz częściej zrzuca maskę zabawnego prymusa na rzecz gościa, który ze zbudowaną na wieloletnim przemieleniu tekstów politycznych, historycznych i kulturalnych erudycją poważnie podsumowuje to, co dzieje się dookoła niego. Zawsze mówiło się, że Łona, he, he, to on tak się inspiruje polską piosenką i Kabaretem Starszych Panów, ale bardziej na rapowo. Tyle że tu nie jest już tak, że podbierze sobie jakąś myśl i rzuci zgrabnym nawiązaniem. Ten facet naprawdę zaczyna być w linii prostej kontynuatorem Barei, Młynarskiego i Kaczmarskiego. A patrząc na to, co dzieje się w polityce, jego delikatnie zapowiadane nowe wydawnictwo może stać się Murami XXI wieku. Jacek SobczyńskiRap jest skutecznym sposobem opowiadania o rzeczywistości. Uliczne realia mają swoich kronikarzy od zarania dziejów gatunku, a Taco Hemingway został bardem prekariuszy i wielkomiejskiej młodej klasy średniej. Umowa o dzieło trafiła na podatny grunt dzięki plastycznym opisom zarówno tego, co za oknem polskich metropolii, jak i aspiracji i problemów, będących treścią życia wielu młodych ludzi. Trójkąt Warszawski wpuścił Fifiego do rapowej czołówki, Umowa o dzieło ugruntowała jego pozycję. Paweł KlimczakArcydzieło polskiego upcyklingu popkulturowego, wyśniony soundtrack do zbioru reportaży Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL Aleksandry Boćkowskiej i niezbity dowód na to, że nawet w kraju, gdzie wciąż tylko zimno i pada, można robić Baleary na światowym poziomie. Bartosz Kruczyński i Jaromir Kamiński już wcześniej wyróżniali się na polskiej scenie klubowej i w katalogu zasłużonej wytwórni The Very Polish Cut Outs, ale to Przelot ich unieśmiertelnił i zrobił z nich klasyków. I niezmiennie fascynuje, że choć ten materiał został powszechnie odebrany jako wczasowy concept album, zamierzenia twórców był tak naprawdę diametralnie inne. Marek FallTak to już ostatnio jest, że jak mówisz: Mes, to myślisz: eksperyment. Z tych wszystkich, w których maczał palce, Trzeba było zostać dresiarzem jest z pewnością najważniejszym i najbardziej jakościowym. Stało się tak dlatego, że do skillowego arsenału Piotrka, pozwalającego nazywać go jednym z kandydatów do tytułu została dodana broń, której zapewne nikt się nie spodziewał. Choć gospodarz bardzo często mówił nieprzyziemnie o przyziemnych sprawach, w tamtym momencie postawił na stworzenie najbardziej polskiej z polskich płyt, bo starającej się zrekonstruować dresiarski mental, osobny w skali całego świata. Wyszła z tego nienadęta, sprawnie poprowadzona, eklektyczna muzycznie płyta, która na nic nie musiała pozować, będąc wartością samą w sobie. Krzysiek NowakTo musi być całkiem zajebiste uczucie – po latach ciężkiej duetowej harówki w podziemiu, okraszonej materiałami, które ludzie uznają za klasyczne, wychodzisz do mainstreamu i od razu rzucasz na kolana całą Polskę, bo twój debiut staje się klasykiem w dniu premiery. Tego właśnie doświadczyli Ras i Ment, gdy pod skrzydłami Asfaltu wypuścili Za młodych na Heroda, krążek perfekcyjny w każdym calu, stanowiący wizytówkę, na której ksywy są wybite złotymi zgłoskami. Rapersko Arek nigdy nie był tak celny w liryce, mieszając ze sobą radość z nadchodzącej świetlanej przyszłości, strach wpisany w ewentualny sukces i refleksje dotyczące swojego pokolenia. Mentos stworzył zaś ponadczasową produkcję, która połączyła wszystkie jego zajawki i nawet teraz nie daje się zaklasyfikować ani jako retro, ani jako new. Pomnik. Krzysiek NowakStarsi czytelnicy mogą pamiętać, jak wielkie wzburzenie wzbudził selekcjoner Leo Beenhakker, kiedy wzywał Polaków: ludzie, mamy rok 2008, wyjdźcie ze swoich drewnianych chatek. Ale zostawmy na boku piłkę nożną. Jeśli chodzi o rap, to z tych chatek wychodziliśmy nie raz i duża w tym zasługa właśnie Borixona. Wcześniej eksplorował dla polskiego słuchacza Południe amerykańskie, a na początku dekady wrócił z Londynu i przywiózł stamtąd brzmienia tamtejszego południa. Wyszedł mu z tego pełnokrwisty, wkurwiony materiał napędzany klasycznym singlem Papierosy. Marek FallWojtek Sokół wita was w rzeczywistości, którą wyreżyserował Wojciech Smarzowski. Czarna Biała Magia to konceptualna, dystopiczna superprodukcja osadzona w Polsce, nabierającej tutaj rysu niemal lucyferycznego. I chociaż przez siedemdziesiąt minut taplamy się w prowincjonalnym brudzie, jest w tym wszystkim także wielki świat, symbolizowany niejako przez obecność DJ-a Premiera i SpaceGhostPurrpa w gronie producentów. Wszechobecna tabloidyzacja osłabiła siłę rażenia określenia porażający, ale taka właśnie jest ta płyta. Porażająca. Marek FallNawet pięć lat nie minęło od wydania Trójkąta warszawskiego, a i tak możemy powiedzieć, że Taco Hemingway zmienił reguły gry, stając się najprawdopodobniej najpopularniejszym raperem w historii. Już samo to wystarczyłoby za uzasadnienie, czemu pierwszy polskojęzyczny krążek Taco, słusznie traktowany jako jego debiutancki projekt, powinien znaleźć się w pierwszej dyszce. Warto jednak wspomnieć, że Trójkąt to pierwszy konceptualny materiał, który został aż tak środowiskowo – a później także społecznie – doceniony. Było to tym dziwniejsze, że chodziło przecież o krótką (bo zaledwie trzydziestominutową), nieskomplikowaną fabularnie, rozpisaną na kilka kawałków opowieść obyczajową z dużego miasta, do tego bardziej deklamowaną niż rapowaną i bez wielkiego wsparcia promocyjnego. Jeśli ktoś może się nazywać self-made manem, to właśnie jej autor. Krzysiek NowakNiewidzialna Nerka to nie marka. Niewidzialna Nerka to arka! Kiedy legendarna kompilacja ujrzała światło dzienne w 2012 roku, pisałem: polskiemu rapowi długo nie stawiano pomnika, ale kiedy się to w końcu stało, okazał się on równie monumentalny, co Chrystus Król w Świebodzinie. Te reworki hip-hopowych klasyków i podróże do źródeł beatów dokonane przez imponujące grono producentów ( Praktik, Kixnare, Zeppy Zep, Ment XXL, Ptaki) nie stanowiły bynajmniej bezdusznej dokumentacji z obruchiwania skansenu. W świadomy i piękny sposób stworzono tutaj symboliczny pomost między przeszłością i przyszłością! Marek Fall- Kaz Bałagane zmienił oblicze sceny. Tej sceny. Narkopop to najbardziej optymalna trapowa płyta, jaką mógł nagrać Słowianin - pisaliśmy, gdy ten materiał znalazł się na szczycie podsumowania 2017 roku. - Łajdacki charyzmat, wysublimowane chamstwo podniesione do rangi sztuki, nadzwyczajna wyobraźnia lingwistyczna – pokażcie nam drugiego takiego rapera – dodaliśmy ostatnio, umieszczając Prosciutto Crudo w czubie singli 2010 – 2019. Na przestrzeni ostatniej dekady Kaz rzeczywiście wyjebał z morza jako Kraken, dlatego jego Narkopop był tutaj pewny jak techno w Trendzie. Marek FallDonGURALesko sięgnął po Władcę much Williama Goldinga, producenci (Matheo, Donatan, Tasty Beatz) pożenili dudniące rapy z plemiennym żywiołem i pokazali w ten sposób razem, jak należy rozumieć sformułowanie miejska dżungla. Totem Leśnych Ludzi to album-blockbuster, na którym blokowa kosmologia przeplata się z bezceremonialnym braggadocio, a nowojorski boom bap z world music. Po latach zasadne wydaje się pytanie, czy te narodziny Gurala-mistyka nie stanowiły również niejako zapowiedzi Egzotyki Quebonafide? Marek FallJedną z najciekawszych cech krajowej produkcji hip-hopowej jest kreatywne operowanie samplami z przeszłości polskiej muzyki. Steez na mixtapie Art Brut sięga po dźwięki Miry Kubasińskiej, Haliny Frąckowiak, Lombardu i wielu innych, by stworzyć retro kontekst dla nowoczesnego brzmienia. Kapitalne i inspirujące bity to jedno, rap Oskara drugie. Wiele się mówi dobrego o PRO8L3M-ie, ale warto ciągle podkreślać, że Oskar to jeden z najlepszych storytellerów w historii polskiego rapu. Na 2020 szykuje się Art Brut 2 - nie możemy się doczekać! Paweł Klimczak
fot. P. Tarasewicz Samooczyszczanie w toku (1-8)To był świetny rok dla polskiego rapu. Dyskutując nad 25 płytami roku CGM Rap Podcastu zgłosiliśmy pięćdziesiąt pozycji, a luźno przez myśl przebiegło nam drugie tyle. Nie ma nic w tym dziwnego, premier było ponad 300. Niestety, pytanie skąd ten niesmak, skoro jest tak dobrze, pada z wielu ust. 2019 to również rok lansu bez umiaru, nagrywania bez poczucia żenady, afer, krzyczących z nagłówków bzdur. Na szczęście rap zawsze był zdolny do samooczyszczania się i zdaje się, że nadal jest.„Nie będę grał jak wszyscy, to żenada / To był rap, nie jebana maskarada / Mam 40 lat, jestem mężczyzną / Nowy hip-hop to pluszowy człowiek z blizną” cisnął Sokół w „Pluszowym” i te wersy obiegły cały rapowy internet. Do pieca dorzucił też Bober, tegoroczny młody wilk Popkillera i koronowany freestylowiec. Linijki „Dziś kontrakt ma każdy noskill – chyba tak z litości, albo wydawca ciągnie towar / Ja zostanę dla nich obcy, bo rap to ładni chłopcy i losowe mądre słowa” wydają się oceną celną i surową. A to były pierwsze miesiące roku…W grudniu nikt już nie miał cierpliwości i strzały były wymierzane w konkretne osoby. „Marcin będzie autentyczny nawet jakby z Bedoesem wziął w credo krechę / Zabralibyśmy Filipka, jechali zapytać czy Quebo chce fetę / Kamerzysta, Young Multi, coraz lepsze śniadania mistrzów / Dobry biznes, to było pewne, że przyjdą żniwa dla was turystów / Już to widzę, jak mówią do mnie: – Ej, masz włosy jak Tymek / Ale który Tymek? Ten w płynie czy ten co lata w remizie?” – jechał brawurowo w „Slim Klarenzie” rzeczony Klarenz, desperado z projektu Ghettopop. W formie okazał się być Laikike1 (podobnie jak Klarenz, również Marcin – coś musi być w tym imieniu…), pierwszy piewca undergroundowej frustry, wreszcie czysty, więc precyzyjny w słowie i wykonaniu, a do tego wciąż gotów włazić na dywany z brudnymi buciorami. „Żabson to nie raper, Multi to nie raper / Bedoes to nie raper, więc ja nie mam nic do nich / Schafter to nie raper, w ogóle żaden z tych gnoi / Na naszej mapie nie ma takich miejsc jak oni” – nawijał w „Ikon”, na gruzach serii „Level-up” stawiając fundamenty nowego cyklu potrzebowali mniej słów, żeby być równie złośliwi. Avi pod krawatem, w płaszczyku zaczyna swój „Manifest” bezpardonowo, od „rap dzisiaj to jebane disco polo / niech wrócą do podziemia i trochę się podszkolą”. Kąśliwy, zawsze gorzki na słodkich bitach Kaz Bałagane, kończy numer Kubiego Producenta (sam mówi o „Kubim Reducencie”) szyderczym „Za dwieście złotych kupiłeś se bicik typu newschool / Ale kurwa będzie skrr, skrr”.Na scenę nie narzeka wyłącznie „prawdziwa szkoła”, hipokryzją irytują się również traperzy. „Ile ja słyszę w numerach, by mówić wszystko w twarz? / Oni od mówienia w twarz, mają menadżera, kurwa mać” w „Serio” Young Igiego to znakomicie napisane i położone linijki, brawo. W sukurs Igiemu idzie dawny towarzysz broni, Pikers. „Posłuchaj mnie teraz, bo jesteś człowiekiem jak ja / Tu co drugi pederasta, chciałby być człowiekiem z miasta / Nikt nie chce być znany, jak się spytasz / No to skąd te wszystkie instagramy, ja się pytam” – jedzie ostrą amunicją po landrynkowym podkładzie w utworze „Wracamy” z „#ZABICTRAPERA MIXTAPE”Opowieści przodem (9-18)Pokaż mi jak opowiadasz, a powiem ci, jakim MC jesteś – mógłbym wysyłać takie zdania w ramach płatnego korespondencyjnego kursu wróżenia z rapu, ale póki co dostarczam za darmo. Na szczęście nasi twórcy nadal umieją opowiadać. Czasem prosto, beztrosko, z wdziękiem, ale bez puenty jak w łódzkiej wyprawie Frostiego po „Ramen”. Czasem finezyjnie, cynicznie, z nerwem i w dialogu z dawnym mistrzem jak w „Pomyłce” Sokoła. Podczas gdy ekipa WCK robi w „Nietypowych pobudkach” kolaż z dykteryjek, BonSoul klei całe scenki rodzajowe, posługując się metaforą, by piętnować drobnomieszczaństwo i sebizm knajpiano-radykalny. Młody Dzban pozwala zaś sobie na abstrakcje pokroju „Diss na pierdolone papugi, które wyżerają mi mak”. Wizja skrzydlatych ćpunków, które na zwale słuchają na gałęzi Dżemu, to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie usłyszałem w rapie w skoro zeszło nam na ćpanie, to na liście najbardziej morderczych Batorych warszawskie liceum właśnie wyprzedziło Elżbietę. Tak, to ten moment gdy trzeba napisać o „Patointeligencji” Maty. To podkręcony zestaw anegdot ze szkolnego korytarza ubrany w kostium kawałka pokoleniowego, który przechodzi w wypowiedź osobistą, potężnie rezonujący wyrzut sumienia zarobionych rodziców. Bardzo dobrze napisane, dobrze nawinięte, błagam, przestańmy już o tym że owacja na stojąco należy się Rauowi. Dosiadł bitu Soulpete’a, by poczęstować dopieszczoną, miejskofolkową historią przestępczą, do umiejscowienia gdzieś pomiędzy absolutną klasyką – „Czasem” Fokusa i „Wyblakłymi myślami” Sokoła. Ale tam gdzie Rauek patrzy w przeszłość, tam jego koledzy po fachu raportują z przyszłości. „Smog” Hadesa, „VI Katastrofa” PRO8L3Mu i „Radio Jetlagz” Jetlagzów to historie rwane, wytwór zmęczonych, przeładowanych mózgów, raporty jak z niefajnego snu, pełne cywilizacyjnych lęków, z posmakiem dystopii i cyberpunku. Tylko czy to na pewno mroczna przyszłość i inne uniwersum, czy już nasza teraźniejszość?Razem raźniej (19-27)Co masz zrobić dziś sam, zrób jutro z ekipą – oto kolejna mądrość z kalendarza. To nie to, że „Restart” Shelleriniego nie poradziłby sobie bez gości. Poznaniak krzesa liryzm z betonu, świetnie pisze, wykonuje niepowtarzalnym głosem, z niepodrabialnym, melodyjnym akcentowaniem. Ale Gibbs z Paluchem mogą walczyć tu śmiało o refren i o featuring roku. A Sarius? Cały 2019 jest jak „chcesz hitu, dokoptuj tego typa z Częstochowy”. Sprawdza się w „Nie wiem co będzie jutro”, mrocznym disco Małpy i Magiery oraz w „Co chcą zrobić” Sitka, gdy gospodarz roznosi bit Kubiego stylówą jakby pożyczoną od dobrym towarzystwie idzie zbudować i wieżę babel. Np. Ryfa Ri z BRZ-em i Grubym Józkiem skonstruowała w „Elo bieda” brudny boombap z zaangażowanym tekstem oraz chwytliwym, podśpiewywanym refrenem. Grunt to wiedzieć, kogo zapraszasz. We „Freestyle’u” Kali wiedział doskonale, celebrując gości z legendarnego Wzgórza Ya-Pa-3 linijkami „Borixon tyle żyć ma, chyba je zajebał kotom / A Wojtas przypomina, że nosimy tylko cotton”, nie mówiąc, że sampling i bębny Magiery to w tym (i w sumie każdym innym) kontekście czyste złoto. Dobrze dobrani goście naprawdę potrafią odmienić numer. Kuba Knap wniósł w „Nie mam czasu” Renegatów Funku swojskość i cały ten funk. To jest lato instant. Koza uczynił „Dzieci mroku” Karwela psychotycznym horrorcorem. Słyszycie świerszcze? Nie? Just because winter is koniec miasta. W wypadku „Small Town Boy” są mniejsze niż u Holaka. Żabson, Beteo i White sławią odpowiednio Opoczno, Świebodzin i Milanówek, będąc przaśnym, poczciwym i skutecznym Ascetholix tej ery rapu, nie dającym się nie lubić głosem tych od Fresco za Tesco. Ten refren poczynił wielkie pustki w moich uszach, nie może się odczepić jak wanna od Belmondo. „Lubię to miasto” to wielkomiejska suita, z eleganckim klubowym podkładem (kolejny raz Magiera), eterycznym refrenem Skubasa i mikrofonowym ADHD Vienia przystającym do warszawskiej całodobowej alert (28-43)Nie ma takiej rzeczy jak nieskuteczny banger, właśnie tu kryterium efektywności powinno być tym pierwszym. Chillwagon mógłby z „@” kandydować do nagrody Darwina, ale kto przy tym nie tańczy, ten musi być nieszympatyczny (wiem, przepraszam), mieć uczulenie na goryle futro i dym gibonów. Kiedy Jodzie dzwoni „Trapfon”, nie ma, że nie odbierzesz przy refrenie. Ordynarny, żenujący tekstem „Kosmita” Gedza ląduje na liście singli, tak jak liście lądują na słabych raperach, uwagę bierze szturmem. Nie pozwoli, żebyście zrobili mu sekcję. Żadnego kawałka w tym roku nie odpalałem częściej niż „Brzydkich rzeczy” Bedoesa, bo zwrotki żyją, a refren na dwa głosy (oba Borysa) jednym trzeba pamiętać – przynajmniej połowa sukcesu wymienionych przed chwilą numerów to ich producenci. „@” by sobie nie poskakała, gdyby nie puls MØJI i te brawurowe przejścia w bicie, a „Kosmita” nie polatałby bez tego basu i pomysłowych bębnów, unikatowego, zduszonego brzmienia całości (Sokos/808 Bros). To Lanek sprawia, że „Brzydkie rzeczy” to fajne rzeczy, a nie tanie rzeczy. I tak jak rok wydaje się Magiery, to zwycięzców jest więcej. Na pewno trzeba pamiętać Matheo, bo czym by było „Zajko Kokojarko” DGE bez tej etnicznej szajby dobrze podbitej rytmem i gdzie dojechałby Major w „Nitro” bez tej adrenalinowej, kokainowej retro superprodukcji?I sprostujmy od razu dwie rzeczy. Pierwsza – banger może być świetnie napisany i o czymś, nie musi być głupi. „Inzaghi” Kobika pokazuje, że Krakus ma wykończenie tak dobre jak włoski snajper. Każdy wers jest tu trafiony. Duet Dwa Sławy powinien martwić się nie tytułowym pytaniem w „Co ludzie powiedzą?”, tylko tym, czy ludzie zrozumieją czarny humor, gry słów pochowane pod lakierem, wszystkie te aluzje i nawiązania. Jak nie zrozumieją, pozostaje jakość wykonania, świeża produkcja 808bros i refren (z numeru na numer są u Sławów coraz śpiewniejsze).Taco Hemingway może z dobrym skutkiem (długo i mniej bezpiecznie niż zazwyczaj) jeździć „Kabrioletami”, ale sorry, Paluch wybiera „Tiry”. Manifest siły i jazda na zderzenie nie wykluczają pełnej kontroli nad kierownicą i gotowości manewrów. Bo szef BOR to zawsze charyzma plus pisanie. On wyjął co najlepsze z Francji i Niemiec, a ekstraktu z Wysp dostarczają Ginger w „Kostonie” i Wuzet w „Kilku Stufach”. Gry słów przywołują najlepsze czasy starej szkoły, rytm przeplata się i dubluje, to jest warsztatowy sztos. To, że producenci Majkizioom i Eraefi rozumieją brytyjską muzykę miejską oczywiście bardzo sprostowanie – bangery to dziś nie tylko trap, house, garage i grime. O tym, że stary vibe i stylowy wers można łączyć z żywym, współczesnym flow przekonuje w „Duragach” weteran Spinache. „Bez przesady” jest czysto hip-hopową przewózką z czołówki tegorocznych singli, ogień z gardła Ero podpala bit Szweda SWD. Po „Hymnie writerów” Ero z Kosim każdemu w ręku materializuje się spray, a w głowie nienawiść do toyów. „Pop Killer” buja i pyskuje tak, że jeden z serwisów hiphopowych na cześć autorów powinien zmienić nazwę na Hurragun. Z pewnością od Częstochowy mocno i samym sobą pisane (44-50)Rapowe pieśni straty, walki i melancholii zawsze miały się w Polsce doskonale. Wiadomo, emocje przemawiają poza podziałami na szkołę starą i nową, poza metryką, poza gatunkami, ale też najłatwiej w tej dziedzinie wyczuć ściemę. I ja za ten sobą pisany „real talk” ręczę. Co znalazło się w zestawieniu? Avi budujący zmarłej mamie pomnik na afrotrapach w „Piecie”; Solar, rymujący o dniu śmierci ojca bez zbędnego słowa, zestawem obrazków wyszarpywanych z pamięci – „19th February” jest świetny, niemniej tak osobisty, że autor „schował” go na dodatkowej płycie, poza streamami; Hans i dedykowany wybrance „Kastet”, bardziej lepiony z Kaczmarskiego oraz wczesnego Grabaża niż z rapu.„Za ręce” jest żałobą po dawnym związku, wdzianą przez Sokoła na chwilę. Utwór to trochę magii i sporo literatury, a wersy o sile czterech atomowych rażeń i cała drugą zwrotka, ze zwierzętami wybiegającymi ufnie zza latarni, zostają na długo. Szybko nie zapomnimy także mamy Ignora, która „stoi tak w przedpokoju, stoi koło okna, wypalając się od środka”, zręcznego przeskoku do Palacza z „Archiwum X” czy książek o „byciu złym i dobrym” i miękkiego lądowania na przesterowanych bębnach „Porcelany”, kawałka zbrodniczo niedocenionych Dzikich. Vixen prosił, żeby jego twórczości nie przykładać do jego życia, kiedy jednak w „Melodio” podsuwa scenę o ojcu-alkoholiku śpiewającym „Cudownych rodziców”, jest to cios, podkreślony niezłym aktorsko klipem i oczywiście rzeczoną melodią, bo Vix umie w piosenki jak mało kto tutaj. Przy „Domu” Pezeta słuchacz czuje się wręcz dyskomfortowo – to spowiedź idąca w ekshibicjonizmie krok dalej niż „Muzyka poważna” i każdy ją może po swojemu dopowiedzieć. Wie, że za żadne skarby nie chciałby być w tamtej jeszcze jedno (24,45)„19th February” Solara i „Nie mam czasu” Renegatów Funku z Knapem nie da się dorzucić do playlisty na YT. Pierwszego z numerów nie ma, drugi jest w ramach całego albumu. Zastąpią je dwa kawałki z gatunku tych, które zawsze przepadają w podsumowaniach, bo są zbyt mało ofensywne, zbyt laidbackowe. Lewniwy rap nigdy nie miał łatwo. Pierwszym jest świetny „Audioportret” soulującej Mięthy, drugim „Bryza” Miłego playlista jest dostępna pod tym linkiemLista utworów (kolejność, w ramach której pojawiają się w tekście)1. Sokół – Pluszowy 2. Bober x Eripe – Witam w 2k19 3. Ghettopop –Slim Klarenz 4. Laik – Ikon #1 5. Avi x Louis Villain x DJ Flip – Manifest 6. Kubi Producent x Kaz Bałagane – Pracownik roku 7. Young Igi – Serio 8. Pikers – Wracamy 9. Holak x Frosti Rege – Ramen 10. Sokół x Andrzej Zaucha – Pomyłka11. WCK – Nietypowe pobudki 12. BonSoul – Bombki 13. Młody Dzban – Diss na pierdolone papugi, które wyżerają mi mak 14. Mata – Patointeligencja 15. Soulpete x Rau – Cekol 16. Hades – Smog 17. PRO8L3M – VI Katastrofa 18. Jetlagz – Radio Jetlagz 19. Shellerini x Paluch x Gibbs x Sarius – Restart 20. Sitek x Sarius – Co chcą zrobić21. Małpa x Sarius – Nie wiem, co będzie jutro 22. Ryfa x Gruby Józek x BRZ – Elo Bieda 23. Kali x Magiera x Borixon x Wojtas – Freestyle 24. Renegaci Funku x Kuba Knap – Nie mam czasu (Miły ATZ – Bryza) 25. Karwel x Koza – Dzieci mroku 26. Żabson x White2115 x Beteo – Small town boy 27. Vienio x Skubas – Lubię to miasto 28. Chillwagon – @ 29. Joda – Trapfon 30. Gedz – Kosmita31. Bedoes x Lanek x DJ Johny – Brzydkie rzeczy 32. DonGURALesko x Matheo – Zajko Kokorajko 33. Major x Matheo – Nitro 34. Kobik – Inzaghi 35. Dwa Sławy – Co ludzie powiedzą? 36. Taco Hemingway – Kabriolety 37. Paluch – Tiry 38. Ginger x Majkizioom – Koston 39. Wuzet – Kilka Stuf 40. Spinache – Duragi41. Ero – Bez przesady 42. Ero x Kosi x Merd DT – Hymn writerów 43. Hurragun – Pop Killer 44. Avi x Louis Villain – Pieta 45. Solar – February 19th (Miętha – Audioportret) 46. Hans Solo – Kastet 47. Sokół – Za ręce 48. Dzicy – Porcelana 49. Vixen – Melodio 50. Pezet – Dom
Przed Wami trzecia i ostatnia część artykułu o najbardziej wyczekiwanych polskich rap albumach. Polska scena muzyczna już od jakiegoś czasu zdominowana została przez muzykę z gatunku rap, która dociera do największej liczby słuchaczy w naszym kraju, co widać po liczbach odsłon na YouTube i w serwisach cyfrowych. Płyty rapowe wciąż znajdują się w czołówce sprzedaży na liście OLiS, stąd nasza kolejna część materiały promocyjne (Otsochodzi)11. Sarius (rocznik ’90 lub ’92). Mariusz Golling (bo tak właśnie nazywa się artysta) swój muzyczny debiut zaliczył już 2013 roku za sprawą albumu „Blisko leży obraz końca”, ale dopiero płytą „Antihype” wydaną jesienią 2017 roku zdobył sobie rzeszę fanów. Ów krążek znalazł się na 6 miejscu polskiej listy sprzedaży OLiS, a zakupiony został w ilości ponad 15 tysięcy egzemplarzy co dało mu status złotej płyty. Rok później za sprawą wydania albumu „Wszystko co złe” wbił się w czołówkę polskiej rap sceny, a 11 lipca 2019 roku ukazał pierwszy singiel o tytule „Pierwszy Dzień Po Końcu Świata” zapowiadający album o tym samym premiery krążka zapowiedziana jest na 30 sierpnia bieżącego roku, co pozwala przewidzieć, że jeszcze przed jego premierą będzie nam dane usłyszeć kolejny singiel promujący to Young Igi (rocznik ’99). Mając niespełna 18 lat wydał mixtape „Trappist”, mając niespełna 19 lat wypuścił swój pierwszy album studyjny o nazwie „Konfetti”, a 19 kwietnia ukazał się jego najnowszy mixtape zatytułowany „!G! Tape #1”.Nie minęły trzy miesiące a już nasze uszy ucieszył nowy singiel promujący kolejne wydawnictwo artysty. Singiel „Układanki” nagrany został wspólnie z Margaret, która ma za sobą świetnie przyjęty, osobisty, niepopowy album „Gaja Hornby”. Taki utwór łączący artystów z różnych środowisk był dużą niewiadomą, lecz wyszedł zaskakująco dobrze utrzymując przez parę dni pierwsze miejsce na “karcie na czasie” na YouTube. Największą wygraną owej produkcji jest na pewno Margaret, której debiut w utworze hip-hopowym wyszedł nadzwyczaj dobrze. Data premiery oraz nazwa albumu nie są jeszcze Otsochodzi (rocznik ’96). Miłosz Stępień aka Otsochodzi to artysta, który przez ostatnie 2 lata znacznie zmienił swoje preferencje muzyczne, zmieniając tym samym oldschoolowe bity na te bardziej młodzieżowe. Pierwszy sygnał dostaliśmy po publikacji w sieci utworu „Nowy Kolor” stworzonego wspólnie z Taco Hemingwayem, który spowodował poruszenie wśród fanów młodego rapera. Album „Nowy Kolor” pokrył się nawet platyną, czego nie wróżono mu po tak nagłej zmianie stylu i wystawieniu się tym samym na dużą falę krytyki. Lekko ponad rok później wypuścił krążek „Miłość”, a aktualnie singlem „Mów” promuje swoje najnowsze wydawnictwo, którego ani nazwa ani data premiery nie są jeszcze znane. Dany utwór powstał przy okazji projektu Music Stories marki Coca Cola, której Młody Jan jest Kizo (rocznik ’94). Kizo to polski raper i autor tekstów, który pierwsze numery udostępniał już w 2009 roku. Pierwszy oficjalny album studyjny zatytułowany „Ortalion”, wydany jednak został w roku 2018, a prawdziwym hitem stał się dopiero tytułowy utwór drugiej płyty, czyli „Czempion” nagrany wspólnie z Malikiem Montaną. Cała płyta ukazała się także w 2018 roku, a już w 26 kwietnia 2019 roku wydany został kolejny album artysty zatytułowany „Pegaz”. Aktualnie Kizo wydał dwa single promujące jego najnowszy album „Złoto i Biel”. Tytułowe „Złoto i Biel” oraz „ Nam się udało” na ten moment mają łącznie ponad 2,5 miliona wyświetleń na YouTube. Data premiery najnowszego albumu nie jest jeszcze Taco Hemingway (rocznik ’90). Pewnie zastanawiacie się co robi w tym zestawieniu Taco skoro jego album „Pocztówka z WWA, Lato ’19” zapowiedziany na 9 sierpnia 2019 roku ukazał się niespodziewanie w internecie parę dni temu. Było to o tyle zaskakujące, że wpłynęło na treść tego artykułu, który był już gotowy. Nie zmienia to faktu, że nadal warto czekać na publikację fizycznej wersji albumu, a ta miła niespodzianka ze strony rapera nie wykreśla go z możliwości wymienienia go w tej publikacji. Najnowsze wydawnictwo artysty obyło się bez odkrywania jakichkolwiek singli (do czego przyzwyczaił nas już raper). Jest to także pierwszy solowy album artysty, na którym pojawił się więcej niż jeden gość wokalny. Każdy z sześciu zaproszonych gości na album odkrywany był stopniowo poprzez publikacje krótkiego fragmentu na ich instastory, a na tę chwilę znamy wszystkich artystów goszczących u boku Taco. Byli to kolejno: Pezet, Rosalie., Schafter, Ras, Kizo oraz Dawid KiejnigDruga część artykułu:Najbardziej wyczekiwane polskie rap albumy cz. 2 [RANKING]Pierwsza część artykułu:Najbardziej wyczekiwane polskie rap albumy
Przed Wami ósma część artykułu o najbardziej wyczekiwanych polskich rap albumach. Polska scena muzyczna już od jakiegoś czasu zdominowana została przez muzykę z gatunku rap, która dociera do największej liczby słuchaczy w naszym kraju, co widać po liczbach odsłon na YouTube i w serwisach cyfrowych. Płyty rapowe wciąż znajdują się w czołówce sprzedaży na liście OLiS, stąd nasza kolejna część drugi z trzech artykułów z edycji lato-jesień materiały prasowe36. Qry – Droga SnówJak się okazuje sierpień tego roku to jeden z najgorętszych miesięcy jeśli chodzi o temperaturę, ale i też muzyczne premiery w polskim hip-hopie. Qry i jego płyty idealnie wpasowały się w ten okres i 14 sierpnia oprócz płyty „Droga Snów” dostaniemy także album Qry/Zetha – Resoraki, o którym za chwilę. Solowy krążek rapera to zwieńczenie serii cyfrowych publikacji utworów Qrego, które ukazywały się cyklicznie w każdy czwartek od kwietnia do czerwca 2020 roku. Niestety próżno na niej będzie szukać jednego z większych hitów artysty w ostatnim czasie, czyli „Motto” feat. Kizo. W zamian otrzymacie ciekawe wersy od takich gości jak Olszakumpel, ZetHa czy Trill Pem. Co interesujące album kosztuje jedyny Kartky – Outside Of Society LP + Ballady i romanse EPHip-hop przyzwyczaił nas do tego, że jego wykonawcy wydają swoje albumy nie rzadziej niż co roku. Kuba jest chyba jednak jednym z nielicznych muzyków, którzy potrafią skończyć album w pół roku i jeszcze promować go w większości jakościowymi singlami. Przekonać się o tym mogliśmy chociażby przy piosenkach „Ostatni track” ft. Olivier Olson, „Mała wojna” czy „Chłopcy z placu broni”. Na szczęście prywatne sprawy artysty nie przeszkodziły w stworzeniu nowego albumu. A kto wie, może i pomogły Kartkiemu jeszcze bardziej otwierać się w swoich utworach. Płyta „Outside Of Society” z dołączoną EP-ką „Ballady i romanse” zapowiedziana jest na 21 sierpnia 2020 Qry/Zetha – ResorakiMimo, iż oboje tworzą muzykę w chillwagonie to najprawdopodobniej mało osób spodziewało się wspólnego albumu obu artystów. Tytułowe “Resoraki” symbolizują beztroskie czasy dzieciństwa, których echo odbija się w dorosłym życiu każdego człowieka. Na album muzycy zaprosili Szpaka, Szopena oraz duet Sarcast. Producencko również jest ciekawie, gdyż bit tworzył chociażby SecretRank, Czarny HIFI czy FantØm. Jeżeli chodzi o single chłopaków to najlepiej przyjęły się ‘RSO” oraz „Kadr” ft. Szpaku, gdzie oba posiadają ponad milion wyświetleń. Premiera albumu zapowiedziana jest na wspomniany już wcześniej 14 sierpnia 2020 Oki – 77747Po dobrze przyjętym „47playground” wydanym 10 stycznia 2020 roku, pora na zupełnie nowy projekt od lubińskiego rapera. Jak dotąd zapowiada go tylko przebojowa i agresywna „Siri” ft. Gedz sięgająca na YouTube blisko 3 miliony wyświetleń. „77747 mixtape” zostanie wydany za pośrednictwem nowo powstałego niezależnego kolektywu wydawniczego „2020”, a jego premiera zapowiedziana jest 25 września 2020 roku. Z ostatnich informacji udostępnionych przez rapera dowiedzieliśmy się, że najnowsze wydawnictwo dostępne będzie jedynie za sprawą limitowanego preorderu kosztującego 47,47zł. Płyta nie będziemy mogli nabyć w popularnych sklepach z muzyką. Więcej o singlu Siri znajdziecie tutaj: Sitek – Nowy VibeDziałający już prawie dekadę na polskiej scenie muzycznej Sitek zapowiada swój dopiero drugi solowy album pt. „Nowy Vibe”. Pokryty diamentem singiel „Chcemy być wyżej” musiał mocno uskrzydlić rapera, gdyż w przeciągu miesiąca dostaliśmy już trzy single na nowy krążek. Są to kolejno „Syzyf”, „Filar” ft. Kasta oraz Snajper, a kto wie czy bonusem na wydawnictwie nie będzie „Mango” wydane 11 lutego br. Mimo nie wydawania płyt Sitek nie próżnował i wrzucał do sieci luźne numery jak „Mam chill” ft. Otsochodzi z września 2019 roku czy „Co chcą zrobić” ft. Sarius z czerwca 2019 roku. Nowa płyta to nowy rozdział i miejmy nadzieję, że po dobrych singlach przyjdzie nam posłuchać naprawdę jakościowej płyty, której premiera zapowiedziana jest na 18 września 2020 Kiejnig
Przyszedł czas na podsumowania roku, więc i my o takim podsumowaniu pomyśleliśmy. Jednak, żeby nie robić jakichś zwyczajowych topek, każda osoba z redakcji wytypowała po prostu najlepszy (czyli właściwie po prostu ulubiony) singiel i album roku, a także rapera. No i producenta, bo oni zazwyczaj są pomijani. To nie będą. Nie tym razem. Zapraszamy!Kajetan[Singiel roku] – Vogue (Bedoes & Lanek)Pewnie, że mógłbym wpisać „Patointeligencja”, bo obiektywnie to jest chyba nawet więcej niż singiel roku, ale na mnie największe wrażenie zrobiła szalona jazda Bedoesa w Vogue i wcale nie mniej szalony podkład od Lanka. Razem z klipem dostajemy coś tak autorskiego, że – jak to mówią młodzi – zmiotło mnie z planszy. Fragment o tym, że co ma zrobić starsza pani, gdy jej ktoś coś ukradnie, to instant classic. Podobnie jest z wersami o dziewczynie, która słucha Bediego od Squad Shit. Bombaclat! [Album roku] – Restart (Bonsoul)Tutaj po prostu nie mogło być inaczej, więc po prostu odsyłam do swojej recenzji. Bonsoul – Restart. Czysta muzyka, brudne życie [RECENZJA] Tak się robi rap po prostu. Tak się robi rap po polsku.[Raper roku] – AviNo lubię tego gościa, choć flow to szkoła mówiona, a rymy są często najprostsze na świecie. Treść sprawia, że te z pozoru duże ujmy na warsztacie, jakoś przestają mieć znaczenie. Życzę ostrej stalówki, panie Avi. A tutaj macie odpowiedź na ewentualne pytania – Dlaczego duet Avi x Louis Villain był nam tak potrzebny?[Producent roku] – …Zbyt trudny wybór. Serce kazało wybrać Soulpete’a, ale idąc tym tropem w raperze roku mogłem wpisać Bonsona. Mają już album 2019, wystarczy. Sporo w tym roku namieszał Lanek, bardzo sporo w tym roku namieszał Magiera. Jeśli już miałbym jednoznacznie na któregoś postawić, to właśnie na 1/2 duetu WhiteHouse. Głównie za wszechstronność, za sumienność i za szufladę z milionem bitów, które kompletnie się nie starzeją. Czyli warsztat jest na roku] – Ruchy (Jan-rapowanie)Obiektywnie wyróżniłabym Matę, sporo należy się oczywiście także Bedoesowi czy Pezetowi, a przy tym pojawiło się parę osób, które dzięki swojemu stilo mogłyby zgarnąć ten tytuł – na przykład Miętha z chillowymi, jazzującymi kawałkami z „Audioportretu”. Ostatecznie stawiam jednak na Janka, bo „Ruchy” to chyba jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie singli w tym roku. Do „Planszy” nie przekonałam się od razu, ale jego wyjątkowo swobodny i naturalny styl jest… po prostu totalnie zwyczajny i plastyczny. Janek otwiera notatkę, a na bitach Nocnego leci na zupełnym luzaku, nawijając, jak właściwie na całej płycie, o rzeczach, które dotyczą chyba każdego w jego wieku. [Album roku] – Audiotele (schafter)O tym, dlaczego „Audiotele” jest jednym z najbardziej przełomowych albumów w polskim rapie, pisałam już przy okazji jego recenzji. Teraz dodam więc tylko, że nawet, gdyby styl Wojtka miał się szybko wyczerpać, to i tak jego debiutancki album, w kontekście współczesnej sztuki w ogóle, jest pięknym przykładem tego, jak można zacierać granice i bawić się konwencją oraz językiem.[Raper roku] – Oskar (PRO8L3M)Sposób, w jaki Oskar klei linijki i opowiada historie za każdym razem robi na mnie wielkie wrażenie. W przypadku „Widma” było podobnie. Na uwagę zasługuje też zwrotka, którą dograł do remiksu „Lisa” Dawida Podsiadły, a warto pamiętać też o świetnym „Napadzie na bankiet” Sokoła z Taco Hemingwayem. Tu nie ma wątpliwości, bo u Oskara liczy się każde słowo.[Producent roku] – AuerTo, co zrobił Auer na „Muzyce współczesnej” Pezeta zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie, a producent całościowo odpowiadał zresztą także za tegoroczny „Transfer” z Małolatem. Oba albumy pięknie łączą klasyczny rap z mocną elektroniką. W przypadku starszego z braci Kaplińskich, Auer przeniósł klimat szerokiej sceny elektronicznej lat 90. na – jak wiadomo – współczesne brzmienie. „Gorzka woda” jest tylko jednym z przykładów. Obok boom bapowych produkcji, oby współprac w tym stylu również było roku] – 1998 (Bedoes & Lanek)Choć ostatecznie to „Patointeligencja” narobiła większego szumu w mediach, to i tak uważam, że to właśnie „1998” jest najlepszym i najważniejszym singlem tego roku. Bedoes rzuca na tapet bardzo trudne kwestie i nie boi się wyrażać własnego zdania na ich temat. Track aż cieknie od emocji, a minimalistyczny, ale w odpowiednich momentach dosadny podkład Lanka pięknie podkreśla całość. Zresztą, o tym kawałku, jak również o całości płyty tego duetu, już zdążyłem się wypowiedzieć. [Album roku] – WIDMO (PRO8L3M)Myślami jesteśmy już przy Art Brut 2, ale nie możemy zapominać, że również w tym roku PRO8L3M wydał świetną płytę i nie sięgał przy tym do sprawdzonych metod, jak przy okazji nachodzącego sequelu ich klasycznej płyty, a zdecydował się na nowe zabiegi. Bity Steeza różnią się od siebie nawzajem, a jednocześnie brzmią niesłychanie spójnie. Kawał dobrej roboty odwalił też Oskar, który oczywiście nie zawiódł pod względem błyskotliwej liryki wciąż opartej na storytellingu, ale także eksperymentował ze śpiewaniem, które również wyszło zaskakująco dobrze. Wszystkie te czynniki sprawiają, że „Widmo” nie może zostać opisane epitetem mniej pozytywnym od „kapitalne”.[Raper roku] – ŻabsonLogiczne byłoby tu umieszczenie rapera, który według mnie wydał singiel lub album roku. Uważam jednak, że wypada docenić tutaj kogoś, kto może pojedynczymi projektami nie zrobił wielkiej furory, ale całokształtem swojej pracy w tym roku już jak najbardziej. Żabson wydał przecież zupełnie dobrą płytę, na której przechodził granice (zarówno te fizyczne, jak i metaforyczne) międzynarodowej współpracy z innymi artystami. Poza tym, dograł mnóstwo porządnych featów nie tylko dla młodych graczy, ale również wyjadaczy sceny, czego dowodem jest ostatni numer z Kalim. Mało tego, był także wiodącą postacią najbardziej hype’owego projektu w tym roku, Chillwagonu. Chyba nie muszę już dalej wymieniać, prawda?[Producent roku] – MagieraTutaj sytuacja ma się podobnie do Żabsona. Może faktycznie Steez i Lanek wyprodukowali ciekawsze muzycznie, pojedyncze albumy, ale za całokształt pracy ten tytuł należy się Magierze. Członek White House’u odpowiadał w całości za podkłady do aż 6 płyt i żadnej nie możemy nazwać kiepską. „Blur” Małpy, „Chudy Chłopak” Kaliego czy „ Peji to między innymi wszystko muzyczne dzieci Magiery. Nie sposób nie docenić tak dużej i przede wszystkim jakościowej producenckiej kadr z klipu „Płomień 81 – Maradona (prod. PSR)”, komentarz
polski rap albumy 2019